Strona internetowa powstała w ramach projektu "Mecenat Małopolski", który jest realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

ZJAZD MATURZYSTÓW PO 50 LATACH


Maturzyści wadowickiego Liceum Ogólnokształcącego, Rocznik 1960, klasy A i B, spotkali się po raz pierwszy po 50 latach - 19 czerwca 2010 roku w Wadowicach. Dotarło 36 osób, nie doczekało Zjazdu 13 naszych szkolnych Przyjaciół. Było to więc spotkanie wielkich wzruszeń - radosnego rozpoznawania się, ciekawości osobistych losów, niezwykłej, wzajemnej fascynacji i z powagą wypowiadanych imion i nazwisk Koleżanek, Kolegów i Profesorów, Którzy tego, uroczystego spotkania nie doczekali.

Zjazd przebiegał dokładnie według programu, który w imponujący sposób odpowiadał na potrzeby ducha oraz dawał wytchnienie przy suto zastawionym stole. Organizacją Zjazdu znakomicie pokierował Czesiek Janicki, we współpracy z Zosią Tłomak, Jasią Lipowską i Andrzejem Wiktorem oraz z wykorzystaniem eksperiencji i talentu organizacyjnego Marysi Talagi. Niech te słowa, będą dla Was podziękowaniem!

O godzinie 10.00, ze względu na zachmurzone niebo, zamiast przed Szkołą, zaczęliśmy się zbierać w budynku Liceum. Tutaj zaczynały się nasze pierwsze obserwacje, a potem radosne wpadanie sobie w ramiona. Z Wackiem Gałatem i ze Zbyszkiem Szandułą spotkaliśmy się wspólnie po raz pierwszy od czasu, gdy snując refleksje, najczęściej we trójkę wracaliśmy ze szkoły. Również dopiero na Zjeździe zobaczyłem w kapłańskiej koloratce Staszka Żmudę - niepospolity wzór koleżeńskiego taktu, z którym przesiedziałem w jednej "ławie" od 9 do 11 klasy. W takim nastroju przeszliśmy do auli, a w niej z wielkiego portretu na frontowej ścianie pozdrawiał nas uśmiechem, znany w każdym zakątku świata, Absolwent z 1938 roku.

W auli kontynuowaliśmy wzajemne poznawanie dróg życia. Przybył fotograf i zrobił nam zdjęcia, najpierw wszystkim razem, a potem klasami oddzielnie. Bezcennymi świadkami naszej licealnej młodości byli obecni na Zjeździe - Profesor Marian Nizio i Profesor Tadeusz Jamrozik oraz nieobecna, lecz usprawiedliwiona, Pani Profesor Janina Kasprzakowa. Obecna Dyrektor Liceum Ogólnokształcącego Pani Profesor Janina Turek opowiedziała nam o współczesnym nauczaniu, a potem zaprosiła nas do odwiedzenia, niegdyś "naszych klas". W klasach ustalaliśmy, gdzie i kto z nas siedział i tu pojawiały się znowu pytania o nieobecnych. Często uzupełniane, stawianym z powagą zapytaniem - kiedy?

O godzinie 12.45 najmilsza duchowi uroczystość dnia - podziękowanie Matce Bożej Nieustającej Pomocy za naszych zatroskanych Rodziców, za mądrych Nauczycieli, za wyrozumiałość dla naszych młodzieńczych rozterek i trosk oraz za dar odpowiedzialności w dorosłym życiu. Pędząc do szkoły i wracając ze szkoły powierzaliśmy Bożej Matce marzenia i zagrożenia, z wiarą najszczerszą, że w niebie zostaną pozytywnie rozpatrzone i wiary tej, jak można było po 50 latach zobaczyć, nie utraciliśmy. Mszę Świętą przed Cudownym Obrazem odprawił ksiądz Roman Sasuła, w koncelebrze z naszym kolegą, księdzem Staszkiem Żmudą.

Po wyjściu z kościoła robiliśmy zdjęcia, potem poszliśmy na obiad, a po regeneracji sił udaliśmy się na Cmentarz Parafialny. Ten czas refleksji został poświęcony naszym Koleżankom, Kolegom, a nade wszystko naszym znakomitym Profesorom. Tym, Którzy w tamtych latach, w konfrontacji z obowiązującym konstytucyjnie zakłamaniem, oprócz świetnego nauczania przedmiotu, przez cztery lata kształtowali naszą osobowość w umiejętności rozpoznawania dobra i zła.

Nasza pamięć przechowuje Ich fizyczne sylwetki i najbardziej charakterystyczne emanacje ducha. Ksiądz dr Edward Zacher i Jego interpretacja Absolutnego Bytu w filozofii św. Tomasza z Akwinu, Profesor Franciszek Grzesło, filolog klasyczny, Który sam był najlepszym wzorcem szlachetnego Rzymianina oraz Profesor Maria Raimannowa, Która III Częścią "Dziadów", "Grobem Agamemnona", rozpoczęciem od "Oleandrów" szkolnej wycieczki do Krakowa oraz bezwzględnym respektowaniem znajomości "Kamieni na szaniec", uczyła patriotyzmu w sposób doskonały.

Biologii, geografii, matematyki i fizyki uczyli Profesorowie perfekcjoniści - Maria Sarnicka, Jan Sarnicki, Józef Kawaler i Zbigniew Putyra, wychowania fizycznego inicjator budowy schroniska na Leskowcu Czesław Panczakiewicz, a potem Tadeusz Jamrozik. Ten zespół uzupełniali Profesorowie Halina Rynflajsz, Franciszek Koman, Marian Michałek, Helena Rokowska, Julian Kucharski, Janina Kasprzak, Marian Nizio, Tadeusz Śmieszek oraz wychowawca klasy A, Profesor Stanisław Knapik. Wychowawcą klasy B była Pani Profesor Maria Sarnicka. Dyrektorem Liceum Ogólnokształcącego był Kazimierz Foryś, polonista, przyjaciel Emila Zegadłowicza.

Pamięcią do czasów szkolnych, wracaliśmy również przy każdym grobie naszych Koleżanek i Kolegów. Roześmiana na zdjęciu Marysia Półgroszek - odeszła najwcześniej, nie żyje Stasia Rajda, Marysia Szlamka, Staszek Rajda. Na Cmentarzu Komunalnym w Tomicach zostali pochowani Tadek Zając i Józek Góra, na Cmentarzu Parafialnym w Choczni Hania Kręcioch i Mietek Dziadek, w Krakowie Adaś Gruener. Nie żyją również Jadzia Adamek, Jasiu Lempart i Olek Woźniak.

Najbardziej nieoczekiwany dla większości z nas, był napis na grobie Larysy Pihowicz. Oprócz Jej Mamy, był to grób Jej Taty i dwóch mężczyzn o nazwisku Pihowicz - Ci trzej mężczyźni zostali zamordowani na kresach w 1944 roku - czy byli ofiarami straszliwej "rzezi na Wołyniu" ? Larysa nigdy nam o tym nie mówiła, nie wiemy nawet w jakiej formie Ona sama, znała tę prawdę ? Wtedy, gdy byliśmy w Liceum, to była wiedza, której dorośli bali się przekazać nawet własnym dzieciom.

Niech Dobry Bóg obdarzy Ich Wszystkich wiecznym szczęściem i pokojem wiecznym.

Powrót do restauracji w Rynku, to stopniowa zmiana poważnego nastroju. Organizatorzy Zjazdu zrealizowali fantastyczny pomysł - przygotowali i rozdali tableau, o jakie nie zadbaliśmy po zdaniu matury. Zaraz potem fotograf dostarczył nam zdjęcia, które zrobił kilka godzin wcześniej w auli Liceum - będziemy je mogli porównywać ze zdjęciami z tableau, z towarzyszeniem naszych dzieci i wnuków.

Przy stołach powróciły niewyczerpane tematy rozmów, mieliśmy przed sobą obfitość dobrego jedzenia, w tle muzykę z elementami retro i dla chętnych tańce. Od około godziny 20.00, spotkanie zaczęły opuszczać pierwsze osoby, najwytrwalsi opuścili lokal o 02.30. Najdłuższą podróż, do miejsc towarzyszących naszej drodze do świata dorosłych odbył Władek Obtułowicz, bo przyjechał aż z Australii. Nie ustaliliśmy terminu następnego zjazdu, ale niepowtarzalny nastrój i potrzeba kontynuowania dialogu, są wystarczającym powodem zorganizowania ponownego spotkania.

Henryk Ramęda


Strona internetowa powstała w ramach projektu "Mecenat Małopolski", który jest realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.