Strona internetowa powstała w ramach projektu "Mecenat Małopolski", który jest realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

Antoni Studnicki Wspomnienia

Redaktor Gustaw Studnicki Redakcja techniczna Grafikon Wadowice

Fotografia na okładce:

Artysta fotografik Gerard Waleszkowski

Fotografie w tekście: Marek Studnicki (s. 8, 11, 30),

Janusz Studnicki (s. 20), Gerard Waleszkowski (s. 135), pozostałe - ze zbiorów autora

© Copyright by Antoni Studnicki & grafikon

Piętnasta pozycja wydawnicza Drukarni i Wydawnictwa "Grafikon"

ISBN 83-902210-4-7 Skład i druk: grafikon Wadowice 1996






[...] Z pobytem w więzieniu UB w Wadowicach łączy się jeszcze jeden wyjątkowo tragiczny dla mnie epizod. Było to chyba na początku lutego 1947 roku, kiedy otwarły się drzwi naszej małej celki, a stojący w nich „ubowiec" warknął: „Który to z was Studnicki?" A kiedy zgłosiłem się, rzucił z brutalną obojętnością w głosie: „Matka ci umarła!" I zatrzasnął drzwi... Pamiętam, że wybuchnąłem w tym momencie spazmatycznym płaczem i moi towarzysze niedoli długo nie mogli mnie uspokoić. Było to dla mnie straszne przeżycie, spod którego ciężaru nie mogę uwolnić się do dziś ...[...]

[...] W 1994 roku (po tylu latach!) poznałem bliżej sylwetkę mojego opiekuna z lat dzieciństwa o. Pawła Ryszki, zamordowanego w Oświęcimiu. Odwiedziłem latem swoje strony rodzinne i w lokalnej gazecie („Wiadomości Kalwaryjskie") przeczytałem ze wzruszeniem jego biografię i serdeczne o nim wspomnienia. [...]

Antoni Studnicki, rodem z Barwałdu Górnego, rocznik 1926. Uczęszczał do szkół powszechnych w Barwałdzie i w Wadowicach, maturę zdał w Liceum im. Marcina Wadowity. W czasie wojny i bezpośrednio po niej uczestnik ruchu oporu. W 1947 roku uwięziony i skazany. Z wykształcenia prawnik, poliglota, od 1947 r. mieszka w Gdyni. Przez wiele lat członek dyrekcji PHZ „Baltona", był również dyplomatą (attache handlowym w Kopenhadze). Działacz związków zawodowych, samorządu lokalnego, spółdzielczości mieszkaniowej, towarzystw regionalnych i organizacji kombatanckich.


Słowo wstępne

W ciągu dość długiego życia nigdy nie przyszło mi do głowy, aby prowadzić pamiętnik lub kronikę wydarzeń. Zresztą nigdy nie miałem na to czasu. Kiedy dziś zdecydowałem się na zbilansowanie swojej biografii, staję przed poważnymi trudnościami. Okazuje się bowiem, że nie mam źródeł, według których mógłbym dokładnie odnotować różne wydarzenia i napisać wspomnienia bogate w szczegóły. Pozostaje mi tylko pamięć i dlatego wiele zdarzeń mogę tylko szkicować. W przypadkach, w których staję się ofiarą własnej niewiernej pamięci proszę ewentualnych Czytelników o wybaczenie.

Zdaję sobie sprawę, że niektóre epizody z mojego życiorysu brzmią trochę samochwalcza, ale nie mogę przemilczeć faktów możliwie wiernie oddających historię życia wiejskiego chłopaka, który przy pomocy życzliwych ludzi, ale głównie o własnych siłach pokonywał trudności, na jakie był z różnych przyczyn narażony. A tych trudności i przeszkód wielorakich nie brakowało... Mimo to brnąłem naprzód, wyrastając na człowieka, któremu udało się coś w życiu osiągnąć: zdobyć wykształcenie, zawód i pozycję społeczną, założyć rodzinę i zbudować gniazdo w Orłowie. Jeśli znajdą się Czytelnicy tych wspomnień, być może wyciągną z lektury jakąś korzyść dla siebie, nabiorą sił i przekonania do walki o swoje sprawy.

Przypadło mi żyć w trudnych, ale ciekawych czasach. Lata II Rzeczypospolitej, wojny i okupacji hitlerowskiej, stalinizmu, PRL-u, upadku komunizmu. Wydarzenia minionego siedemdziesięciolecia nie pozostały bez wpływu na moje życie. Wplatały się weń w sposób nieuchronny. Dlatego te wspomnienia są również świadectwem czasów minionych i z tego powodu mogą zainteresować postronne osoby.

Przeżyłem swoje lata bardzo serio. Jeśli coś robiłem, to z pełnym zaangażowaniem, bo nie potrafiłem inaczej. Kiedy dziś przypominam różne wydarzenia z przeszłości, próbuję zachować do nich pewien dystans, ale nie zawsze to mi się udaje. Niektóre z nich zbyt mocno przeżyłem i zbyt głęboko tkwią one w moim sercu i w pamięci... Niech Czytelnicy zechcą mi wybaczyć te bardziej osobiste wynurzenia moich wspomnień.

Nie mogę na koniec ukryć, że tę książeczkę napisałem pod wpływem zachęty mojego najmłodszego brata Gustawa. Latem 1994 roku odwiedziłem Wadowice. Po prawie trzydziestu latach spotkałem się z moim kolegą gimnazjalnym dr. Edwardem Stankiem. Jak zwykle przy takich okazjach odbyła się długa i serdeczna nocna rodaków rozmowa, w której wspomnieniom nie było końca. Uczestniczył w niej mój brat. Stwierdził, że przeżycia naszego pokolenia są na tyle interesujące, że powinny być opisane. Gorąco mnie zachęcał, bym zabrał się do tego, deklarując pomoc w ich wydrukowaniu. Dziękuję Mu za wpisanie tekstu na dysk komputera, co znakomicie ułatwiło przygotowanie go do druku.


I oto pozostawiam potomnym te kartki w nadziei, że nikt nie weźmie mi tego za złe.


Antoni Studnicki

Gdynia, w lutym 1995 r.

[Słowo wstępne] [ Rozdział 1] [ Rozdział 2] [ Rozdział 3] [ Rozdział 4] [ Rozdział 5] [ Rozdział 6]

Strona internetowa powstała w ramach projektu "Mecenat Małopolski", który jest realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.