Strona internetowa powstała w ramach projektu "Mecenat Małopolski", który jest realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

III Część wspomnień Tadeusza Gabora absolwenta rocznika 1949


Drogie Koleżanki i Koledzy oraz wszyscy Przyjaciele,
kiedy w 2008 roku kończyłem swoja II część wspomnień życzyłem Wszystkim najlepszego zdrowia oraz spotkania na Jubileuszowym Zjeździe z okazji 60-lecia matury.

Długo zastanawiałem się, czy jeszcze potrafię „przelać” na papier jakiekolwiek dodatkowe ciekawostki z naszego życia szkolnego oraz z naszych Zjazdów. Zdaję sobie przy tym sprawę z tego, że pozostało mi niewiele czasu na ewentualne uzupełnienie moich dotychczasowych wspomnień. Mam dziwne wrażenie, że zegar, który przecież dokładnie odmierza czas, nagle przyspieszył swój bieg pędząc niczym statek kosmiczny i wymazując po drodze z mojej pamięci niektóre epizody z przeszłości. Ze smutkiem muszę też odnotować fakt, jak kurczą się nasze zwarte i przyjacielskie szeregi „armii” z 1949 roku.

Do podjęcia próby spisania kolejnych wspomnień zachęciła mnie rodzina oraz tak jak poprzednio pani Maria Talaga Przewodnicząca SALO w Wadowicach i pani Renata Krauzowicz, która zamieściła o mnie obszerny artykuł w „Głosie Podbeskidzia”. Również kolega architekt Janusz Sobala, Przewodniczący Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej należał do tych, którzy zachęcali mnie do pisania.


Wadowice

Trudno nie wspomnieć też o Władysławie Piekarczyku - wspaniałym koledze, z którym cały czas byłem w kontakcie. Sam pisząc o naszych kochanych profesorach zachęcał mnie oraz innych do pisania wspomnień z dziejów naszej klasy. Niestety dnia 06.08.2012 odszedł na zawsze z naszych szeregów.

Życie jednak nie znosi pustki, dlatego postaram się ją wypełnić takimi wspomnieniami, o których do tej pory nie pisałem. Teraz, gdy piszę tę III część wspomnień od matury minęły 63 lata. W tym czasie odbyło się wiele zjazdów. W zasadzie były one do siebie podobne a najbardziej uroczyste były Zjazdy z okazji 25, 30, 50-lecia oraz 60-lecia, który został upamiętniony miłą pamiątką, zaprojektowanym przeze mnie okolicznościowym znaczkiem.


60 lat matury

Mimo, że lat przybywa i coraz trudniej szukać w pamięci wydarzeń z wczesnych lat szkolnych warto opisać przygodę, jaką przeżyłem razem z kolegami w 1946 roku, a która na stałe utkwiła w mojej pamięci.

W ramach programu nauczania mieliśmy lekcje PW - WF. Zajęcia prowadził prof. Stanisław Knapik, służbista, typowy oficer wojskowy. Był wymagający lecz życzliwy, dlatego na sposób prowadzenia przez niego zajęć nikt nie narzekał. Z ochotą wykonywaliśmy wszelkie ćwiczenia tak z Przysposobienia Wojskowego jak i WF. Jednak wojskowe musztry nie cieszyły nas tak, jak strzelanie z karabinów, które hitlerowski okupant porzucił uciekając w popłochu z Wadowic. Pozostawiona broń oraz duże ilości amunicji mogły przyczynić się do mojej osobistej tragedii, a w konsekwencji także innych kolegów.

W początkowym okresie szkolnym (nie pamiętam czy w 1945 czy w 1946 roku) dyrekcje szkół średnich Wadowic, Kęt i Andrychowa zaplanowały dwudniowe ćwiczenia w terenie. Miały to być podchody zakończone „bitwą” w okolicy wsi Wieprz. Uzbrojeni w niemieckie karabiny i z kieszeniami pełnymi ostrej amunicji, o której oczywiście przełożeni nic nie wiedzieli, wyruszyliśmy do wsi Wieprz. Staraliśmy się szybko dotrzeć do budynku mleczarni, usytuowanej obok dużego stawu. Mieliśmy tam strzec terenów położonych na zachód od rzeczki Wieprzówki.

Do zmroku wszystko rozwijało się zgodnie z planem. Zapowiadała się cicha i spokojna noc. Rozmieszczeni w terenie w całkowitej ciszy oczekiwaliśmy na „nieprzyjaciela”, który był ukryty w lesie za niewielkim wzniesieniem. Zapadał już zmrok i każdy starał się trochę odpocząć po długim marszu. Mieliśmy nadzieję, że tej ciszy nocnej nic nie zakłóci. Niestety jeszcze nie zapadła noc, kiedy padł strzał. Natychmiast w kierunku stanowisk „wroga” posypał się grad pocisków świetlnych, które na ciemnym już niebie pozostawiały liczne białe smugi. Tak rozpoczął się niekontrolowany „bój” szkolnych oddziałów. Na szczęście cała ta niebezpieczna zabawa została przerwana i nikt nie doznał żadnych obrażeń.

Nie przypuszczałem jednak, że drugi dzień ćwiczeń mógłby się nawet zakończyć dla mnie tragicznie. Zgodnie z rozkazem miałem strzec budynku mleczarni oraz stawu, który na brzegach porośnięty był gęstymi krzakami. Po chłodnej nocy nad nieogrzaną jeszcze taflą stawu unosiła się mgła, zwiastująca nadchodzący chłód jesieni. Dochodziłem do tych gęstych krzaków, kiedy ich gałązki podejrzanie się poruszyły. Zrobiłem jeszcze kilka kroków i krzyknąłem: Stój! Ręce do góry!! Trzymając palec na spuście karabin skierowałem w stronę krzaków. Nagle zrobiło mi się słabo i zlany zimnym potem uświadomiłem sobie, że karabin jest odbezpieczony a w magazynku znajduje się 5 sztuk ostrej amunicji. Stanąłem przerażony a karabin opuściłem do ziemi. Kiedy oprzytomniałem, podszedłem do stawu i cały magazynek pocisków wystrzeliłem do wody. Jednak przez dłuższy czas nie mogłem się uspokoić, myśląc o tym, co mogłoby się stać.

Wkrótce nastąpiło zakończenie ćwiczeń. Każda „armia” wyruszyła do swoich baz wyjściowych. Podstawiono nam na stacji kolejowej w Andrychowie pociąg z wagonami towarowymi, wyścielonymi słomą. Jedni zmęczeni położyli się na słomie i zaraz zasnęli. Ja wraz z innymi usadowiliśmy się na stopniach wagonów, pragnąc zaczerpnąć świeżego powietrza. Każdy pilnował swojego karabinu.

Po chwili pociąg ruszył w kierunku Wadowic. Kiedy opuścił granicę Andrychowa i wjechał na teren Inwałdu, jak na komendę z jednej i drugiej strony pociągu padły strzały. Strzelali prawie wszyscy siedzący na stopniach wagonów. Każdy chciał się pozbyć pocisków, jakie pozostały mu w kieszeniach. Przypominaliśmy słynnych strażników z Dzikiego Zachodu eskortujących niebezpiecznych członków „Dzikiej Bandy” do wadowickiego więzienia. Tylko stukające głośno koła na nierównych torach lekko wyciszały naszą kanonadę.

Trakt kolejowy jakim pędził pociąg do Wadowic rozdzielał teren na południowy oraz północny. Od południa roztaczał się przed nami piękny widok na Beskidy, których drzewa „malowane” zbliżającą się jesienią zmieniały właśnie swoją barwę. Bliźniaki, Leskowiec, Babia Góra to niezapomniane tereny naszych szkolnych wycieczek z miłośnikiem turystyki górskiej, panem prof. Czesławem Panczakiewiczem. Od strony północnej ciągnęły się tereny równinne, na których widoczne były ślady różnych rodzajów upraw a pozostawione po niedawnych zbiorach ścierniska wyglądały w słońcu jak złociste dywany.

Wreszcie powitały nas Wadowice, gdzie grzecznie jak baranki oddaliśmy resztki amunicji jaka nam pozostała. Tak - na szczęście bezboleśnie - zakończyły się „działania wojenne” 1946. Z dworca kolejowego pomaszerowaliśmy do „koszar” czyli naszej szkoły. Nastał teraz okres spokojnej nauki, który miał nas doprowadzić do egzaminu dojrzałości w 1949 roku.

W ramach programu nauczania latem i zimą organizowane były różne zawody sportowe, biegi narodowe ulicami Wadowic, zimą zjazdy na „Dzwonku”. Duże sukcesy sportowe zanotował hufiec harcerski szczególnie w dyscyplinach lekkoatletycznych zdobywając puchar w Zembrzycach w 1947 roku. (Puchar ten w 2009 roku przekazałem Gimnazjum im. M. Wadowity.)

Wielką atrakcją dla dzieci i młodzieży były wystawiane przez Gimnazjum Jasełka, w których brali udział uczniowie z różnych klas.

Jasełka

Mieliśmy własne „Trio” w składzie Stanisław Paździora - fortepian, Marian Sordyl - gitara oraz Stanisław Skrzyński. Tworzyli oni interesujący zespół muzyczny.

Zdana matura przyniosła nam wiele radości ale równocześnie zakończyła nasze miłe i prawie rodzinne życie klasowe. Dlatego postanowiliśmy, że będziemy się spotykać w Wadowicach co 5 lat. Jednak pierwsze spotkanie odbyło się dopiero po 10 latach. Same zjazdy niewiele się od siebie różniły ale zawsze było miło i wesoło, co widać na załączonych poniżej zdjęciach z niektórych spotkań.

1974 rok

Siedzimy w ławkach w trakcie sprawdzania obecności ( 1974 rok)


Spotkanie na Rynku w Wadowicach 07.06.1989

Spotkanie na Rynku w Wadowicach 07.06.1989


Kolega Janusz Kotlarczyk czyta w klasie okolicznościowe opracowanie 07.06.1994

Kolega Janusz Kotlarczyk czyta w klasie okolicznościowe opracowanie 07.06.1994


Wychodzimy z kościoła po mszy św. 07.06.1994

Wychodzimy z kościoła po mszy św. 07.06.1994


Rozśpiewani w Czytelni Mieszczańskiej 50 lecie 29.05.1999

Rozśpiewani w Czytelni Mieszczańskiej 50-lecie 29.05.1999


Dalszy ciąg śpiewów jak za młodych lat. 29.05.1999

Dalszy ciąg śpiewów jak za młodych lat. 29.05.1999


W oczekiwaniu na obiad (50-lecie matury 29.05.1999)

W oczekiwaniu na obiad (50-lecie matury 29.05.1999)


Na pierwszych Zjazdach z katalogu klasowego profesor wyczytywał nazwiska i sprawdzał naszą obecność w klasie. Każdy z wywołanych w kilku zdaniach informował o swoim życiu po maturze. Kiedy zabrakło naszych opiekunów klasowych Zjazdy i spotkania klasowe odbywały się bardziej swobodnie. Długo wspominaliśmy nasze barwne życie szkolne. Ze szkoły szliśmy na wspólny obiad, w czasie którego dalszym wspomnieniom nie było końca. Po obiedzie zgodnie z tradycją zwiedzaliśmy nasz park, który szczególnie jesienią urzekał gamą kolorów i był oazą dla zakochanych. Jego bogata roślinność jak magnes przyciągała i nadal przyciąga miłośników przyrody oraz jest źródłem natchnienia dla artystów plastyków. Na zakończenie każdego zjazdu nasze kroki kierowaliśmy na cmentarz, gdzie w ciszy i skupieniu na grobach naszych kochanych Profesorów zapalaliśmy symboliczne znicze.

Zanim przejdę do następnych Zjazdów pragnę jeszcze zatrzymać się wspomnieniami na Zjeździe w 1984 roku. Zarejestrowany na czarno-białej fotografii jest dowodem jak liczne grono profesorskie zaszczyciła swoją obecnością nasz Zjazd.

Liczne grono naszych Profesorów na Zjeździe (1984 rok)

Liczne grono naszych Profesorów na Zjeździe (1984 rok)


Po oficjalnym spotkaniu w sali.

Po oficjalnym spotkaniu w sali.


Dalszy ciąg wspólnych wspomnień po wyjściu z Gimnazjum ( 1984 rok )

Dalszy ciąg wspólnych wspomnień po wyjściu z Gimnazjum (1984 rok)


Po zwiedzaniu Domu Rodzinnego Ojca Świętego Jana Pawła II (1984 rok)

Po zwiedzaniu Domu Rodzinnego Ojca Świętego Jana Pawła II (1984 rok)


Klasa w drodze do grobów naszych kochanych Profesorów - 1984 rok

Klasa w drodze do grobów naszych kochanych Profesorów - 1984 rok


Koleżanki i Koledzy przy grobie prof. K.Forysia

Koleżanki i Koledzy przy grobie prof. K.Forysia


Janusz Kotlarczyk zapala symboliczny znicz na grobie prof. Czesława Panczakiewicza

Janusz Kotlarczyk zapala symboliczny znicz na grobie prof. Czesława Panczakiewicza


Niestety zabrakło ks. prof. E. Zachera z uwagi na stan jego zdrowia ale uśmiech zagościł na jego twarzy kiedy odwiedziliśmy go w kancelarii.


Spotkanie z ks. prof. Edwardem Zacherem w jego Kancelarii. Stoją od lewej: E.Rzycki,
St.Bernacik, M.Gajczak, Z.Siuta

Spotkanie z ks. prof. Edwardem Zacherem w jego Kancelarii. Stoją od lewej: E.Rzycki, St.Bernacik, M.Gajczak, Z.Siuta


Życzyliśmy ks. Profesorowi zdrowia oraz wszelkiej pomyślności. W czasie tego krótkiego spotkania wspominaliśmy interesujące lekcje, a szczególnie te o tematyce pozaziemskiej. Ks. prof. E. Zacher był bardzo wymagający ale równocześnie sprawiedliwy. Doskonale pamiętał jak zadawaliśmy rozmaite pytania, licząc na to, że odpowiedzi na nie wyczerpią czas lekcyjny. Zawsze wyczuwał kiedy nasze przygotowanie do lekcji nie było zadawalające. Mimo, że zadawane pytania wyraźnie odbiegały od programu lekcyjnego, starał się zaspakajać naszą ciekawość. A były to tak interesujące tematy, że w klasie panowała kompletna cisza oraz duże skupienie.

Niestety w 1987 roku mieszkańcy Wadowic pożegnali na zawsze ks. E. Zachera, swojego proboszcza i nauczyciela szkolnej młodzieży. Po tym smutnym roku zjazdy nadal się odbywały .W latach 1989, 1994 oraz z okazji 50-lecia matury w 1999 roku. Na zjeździe w 2004 niestety nie byłem obecny, dlatego na jego temat nie mogę wiele napisać.

Poza tym lata 2001-2004 były wypełnione wieloma ważnymi dla mnie wydarzeniami. W tym okresie odbyło się pięć moich wystaw fotograficzno-malarskich, trzy w OCK w Oświęcimiu i dwie w WCK w Wadowicach. Jako były zawodnik piłki nożnej KS „Skawa” w Wadowicach byłem też zapraszany przez Zarząd Klubu na spotkania z okazji 80, 90 oraz 100 rocznicy istnienia KS „SKAWA” Na tej jubileuszowej bardzo uroczystej sesji spotkałem wielu kolegów z którymi grałem jeszcze w 1951 roku.

W 2008 roku kilku z nas spotkało się na Rynku w Wadowicach celem omówienia spraw dotyczących naszego Jubileuszowego Zjazdu z okazji 60-tej rocznicy matury.

Nieoficjalne spotkanie na Rynku rok przed 60-leciem matury 07.06.2008

Nieoficjalne spotkanie na Rynku rok przed 60-leciem matury 07.06.2008


Organizacją poprzednich Zjazdów zajmowała się grupa koleżanek i kolegów mieszkających na stałe w Wadowicach, teraz ten obowiązek spadł na barki jedynego mieszkańca Wadowic kolegi Emila Rzyckiego. Ustaliliśmy, że program zjazdu nie będzie odbiegał od poprzednich z ta różnicą, że spotkanie w sali gimnazjalnej zorganizowane zostało przez panią dyr. Janinę Turek wspólnie z Przewodniczącą Stowarzyszenia Absolwentów LO panią Marią Talagą. W imieniu własnym i Stowarzyszenia zostaliśmy powitani przez panią M. Talaga , a później głos zabrała pani Dyr. J. Turek. Na nasze spotkanie przybyła młodzież i kilku Profesorów, którzy przysłuchiwali się naszej dyskusji notując niektóre wydarzenia z lat naszej młodości. Na tym spotkaniu przekazałem pani dyrektor puchar, który przechowywałem od 1947 roku. Była to ta nagroda dla wadowickiego Hufca Harcerskiego za zajęcie I miejsca w zawodach lekkoatletycznych w Zembrzycach, o której wcześniej pisałem. Po oficjalnych wystąpieniach trwały długie dyskusje pomiędzy młodzieżą a sędziwymi absolwentami. Następnie przeszliśmy do dawnej klasy, gdzie Emil Rzycki rozdzielił okolicznościowe znaczki wykonane z okazji 30-lecia matury oraz te, które zaprojektowałem na ten Jubileuszowy Zjazd. Ze szkoły poszliśmy na wspólny obiad, po którym bardziej sprawni fizycznie odwiedzili miejsca, w których w przeszłości często bywaliśmy. Należy żałować, że w restauracji zabrakło dużej sali, gdzie starym zwyczajem moglibyśmy wspólnie pośpiewać. Niestety rozdzieleni sześcioosobowymi boksami mogliśmy porozmawiać jedynie o sprawach kulinarnych. Tam właśnie przy obiedzie miałem okazję ostatni raz rozmawiać z Władkiem Piekarczykiem.

Tak zakończył się Jubileuszowy Zjazd z okazji 60-tej rocznicy naszej matury. Może załączone zdjęcia chociaż częściowo przypomną wspólne chwile.

Uczestnicy Jubileuszowego Zjazdu w 2009 roku

Uczestnicy Jubileuszowego Zjazdu w 2009 roku


Jesteśmy na mszy św. w kościele p.w. NMP

Jesteśmy na mszy św. w kościele p.w. NMP


Po mszy św. przechodzimy do naszej „budy”

Po mszy św. przechodzimy do naszej „budy”


Pani Maria Talaga wita uczestników Zjazdu w 2009 roku w Auli Papieskiej LO im. M.Wadowity
Młodzież

Pani Maria Talaga wita uczestników Zjazdu w 2009 roku w Auli Papieskiej LO im. M. Wadowity.


Młodzież słucha naszej dyskusji

Młodzież słucha naszej dyskusji


Przekazuję puchar z 1947 roku za zdobycie 1 miejsca przez hufiec harcerski w Zembrzycach
Emil Rzycki

Przekazuję puchar z 1947 roku za zdobycie 1 miejsca przez hufiec harcerski w Zembrzycach Emil Rzycki


Emil Rzycki zaprasza nas do klasy

Emil Rzycki zaprasza nas do klasy


Pani Dyr. Janina Turek oraz pani Renata Krauzowicz w rozmowie ze mną

Pani Dyr. Janina Turek oraz pani Renata Krauzowicz w rozmowie ze mną


Emil Rzycki rozdziela okolicznościowe znaczki

Emil Rzycki rozdziela okolicznościowe znaczki


W oczekiwaniu na wspólny obiad

W oczekiwaniu na wspólny obiad


Trudno jest odszukać w pamięci wszystkie ciekawsze fakty, jakie wydarzyły się na przestrzeni tych 63 lat. Pamięć już nie ta sama, dlatego jeżeli w moich wspomnieniach wkradły się jakieś nieścisłości to wszystkich za to bardzo przepraszam.

Kończąc III część moich wspomnień pragnę wyrazić specjalne podziękowanie w imieniu wszystkich uczestników Jubileuszowego Zjazdu pani dyr. Janinie Turek oraz Przewodniczącej Stowarzyszenia Absolwentów LO pani Marii Talaga za zorganizowanie miłego spotkania, które na długo zapadnie w naszej pamięci.

Życzę wszystkim zdrowia i spotkania na kolejnym zjeździe w 2014 roku.

Tadeusz Gabor


Wykaz autorów zdjęć:
Tadeusz Gabor
Andrzej Plaszczak
Stanisław Gołba
Emil Rzycki
Firma Łopatecki
Zdjęcia archiwalne


Strona internetowa powstała w ramach projektu "Mecenat Małopolski", który jest realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.